Klara

wpis w: Opowiadania | 0

Było dość późno. Klara zahaczyła jeszcze o sklep spożywczy ( Piotr z pewnością miał pustą lodówkę). Kupiła dwie butelki wina, butelkę mleka i ser do ciepłych jeszcze kajzerek. Z czystego lenistwa wjechała windą na trzecie piętro. Dziś nie miała nastroju na niekończące się spotkania z przeuroczymi, emerytowanymi sąsiadami i popołudniowe pogawędki. Wiedziała, że Piotr ucieszy się bardziej niż ostatnio. Spojrzy na nią tak jak lubi z zapytaniem i z nadzieją w oczach. Będzie dumny, że tym razem trafiła bez przeszkód, nie myląc adresu, kodu, ni pory dnia. Wiedziała, że będzie się starał ażeby wieczór nabrał niepowtarzalnego klimatu. Pragnął jej powrotów, których nigdy nie mógł być pewny. Nie będzie zadawał zbędnych pytań. Wino poda w starym srebrze babki. Rozsiądą się przy masywnym krągłym stole w pokoju pod Białą Damą. Widok anemicznej cery Białej Damy, jej wątłych dłoni, przywdzianych w białe, koronkowe rękawiczki przypomni cień nieodwracalnego. Obraz przywieziony przez dziadka Piotra z Berlina będzie roztaczał aurę niepokoju i nostalgii. Skrzypiące, tapicerowane krzesła, poustawiane będą niedbale dookoła stołu. Na komodzie, obok postarzałych grzbietów słowników, zauważy stosy woluminów, przygotowanych od miesięcy do pobliskiego antykwariatu. Ciężka kotara przysłaniać będzie światło, którego tak jej brakuje, będąc u Piotra. Półmrok zmieni popołudnie w głęboki wieczór, a ona wśród tych wszystkich staroci, będzie miała poczucie odrealnienia. Będzie tęsknić za miękkim, popołudniowym słońcem, rozproszonym pomiędzy gałęziami świerków, rosnących nieopodal jej domu.

Po kolacji zapali papierosa, wolno się zaciągając dymem. Oprze się wygodnie
o barierkę zbyt ciasnego, jednoosobowego balkonu. Na jego obrzeżach stare, gliniane donice, pozbawione kwiatów, wypełnione po brzegi wysuszoną ziemią.
Kot sąsiadki, emerytowanej matematyczki, przemknie niezauważalnie korytarzem połączonych balkonów. Przymrużając wielkie zielone oczyska, wpadnie bez pytania do kuchni, slalomem omijając chybotliwe, stołowe nogi. Rozleje nonszalancko mleko przygotowane specjalnie dla niego. Nieco później, na zmianę z kotką Piotra, będą łapać muszki owocówki unoszące się natrętnie w pomieszczeniu.

Jak zwykle spojrzy na widok z balkonu wychodzący na podwórze. Przystrzyżone równo złocienie i cisy, zanikające pod szeleszczącym płaszczem liści grządki, odrapany trzepak. Piotr siedział będzie z podkulonymi nogami wpatrując się
w nią spod krzaczastych brwi z namysłem, bez pośpiechu.

Klara była zbyt rzadkim i bezcennym gościem w jego pałacu. Jedynym w swoim rodzaju. Przelotne spotkania przynosiły mu dużo radości. Akceptował zasady ich związku, zwłaszcza naczelną, którą był brak zasad. Nigdy nie wiedział, czego można się spodziewać po Klarze. Chciał być dla niej wsparciem. Nieco poukładać jej chaotyczny świat. Oczyma wyobraźni ujrzał ją nad sobą wywiniętą w łuk. Wspominał i doceniał każdą chwilę, gdy była całkowicie jemu oddana. Naga, wbijająca się w jego napięte uda.

Klara zdecydowanie należała do typu kobiet pracoholiczek. Nie lubiła się rozpraszać, przerywać pracy. Wciąż poszukiwała tematu do nowych dokumentalnych reportaży. Razem z bratem założyli fundację dla dzieci ze stwardnienie rozsianym. Jej brat od dziesięciu lat borykał się z chorobą syna. Fundacja oprócz zbierania funduszy zajmowała się popularyzowaniem wiedzy na temat SM. Praca w fundacji, tak bliska jej sercu, pochłaniała Klarę bez reszty. Piotr dysponował większą ilością czasu. Zbierał materiały do pracy doktorskiej na temat historii seksu. Pisał artykuły dotyczące powstania pierwszych akcesoriów erotycznych. Niedawno opublikowany artykuł na temat pierwszego wibratora dla kobiet, którego geneza sięga starożytnego Egiptu, wzbudziła duże poruszenie uniwersyteckiego środowiska. Szczegółowo opisał działanie skórzanej tykwy wypełnionej pszczołami, która po wprawieniu w ruch wibrowała jak prawdziwy erotyczny gadżet. Swoisty wibrator był używany między innymi przez Kleopatrę. W związku z pracą doktorską Piotr planował wyjazd do Gdańska, aby przygotować dokumentację dotyczącą nowo odkrytego sztucznego penisa sprzed 300 lat. Chciał zrobić zdjęcia sztucznego, skórzanego penisa wypełnionego włosiem, który został odkryty przez gdańskich archeologów. Odkrycie XVII – wiecznej seks zabawki potwierdziło jego tezę o długiej tradycji i dużej popularności erotycznych gadżetów. Rozbudowany materiał Piotra dotyczący   historii męskich Seks akcesoriów stać się miał kanwą nowego reportażu Klary. Wyjazd do Gdańska był dość nieoczekiwany. Piotr miał nadzieję, że podczas jego nieobecności Klara wprowadzi się do niego na tydzień, a tym samym kotka, źle znosząca samotność, będzie miał towarzystwo i opiekę. Wbrew obawom Piotra zgodziła się.

Blok Piotra pochodził z lat pięćdziesiątych. Solidna konstrukcja domu, przestronne mieszkania i zielone, zadbane otoczenie sprawiały miłe wrażenie. Klara czuła się jednak nieswojo. Brakowało jej powietrza. Przestrzeni swojej jasnej kamienicy na Saskiej Kępie. Ciemna klatka schodowa i skrzypiące drewniane poręcze przypominały jej epizod z dzieciństwa. Będąc małą dziewczynką uwielbiała bawić się z kuzynami na schodach babcinego punktowca. Dzieci bawiły się w chowanego lub berka. Stare klatki, piwnice i suszarnie stwarzały doskonałą scenerię do dziecinnych zabaw. Pewnego razu, podczas jednej z zabaw, kuzyni zapadli się nagle pod ziemię. Klara została w piwnicy sama. Nagle usłyszała łoskot zamykanych drzwi. Zapadły egipskie ciemności. Dziecko błąkało się po omacku, szukając wyjścia. Na próżno. Po pewnym czasie oczy przyzwyczaiły się do przerażających ciemności. Zbliżywszy się do drzwi wyjściowych krzyczała w niebo głosy, wzywając pomocy. Nikt jednak nie usłyszał krzyków małej. Zrezygnowana i zmęczona płaczem przysnęła przed drzwiami, zwijając się w kłębek. Zdawało się, że wszyscy zapomnieli o je istnieniu. Była sama za murem, poza światem, poza oddechem. Niemal pogrzebana żywcem. Nikt jej nie szukał ani rodzeństwo, ani dziadkowie. Głębokie stare piwnice wydawały się nie mieć dna. Tworzyły misterny łańcuch powiązanych korytarzy i ślepych zaułków. Nagle na podmokłej podłodze zauważyła przybliżające się cienie. Przerażona z podkulonymi nogami zacisnęła oczy, mając dziecięce przekonanie, że zamknięcie oczu w magiczny sposób sprawia, że stajemy się niewidzialni. Usłyszała przeciągłe mruczenie. W okół niej rozbłysło kilkanaście zielonych oczu niczym feeria gwiaździstych punkcików, wpatrujących się w nią z zaciekawieniem. Gromadka nowo narodzonych kotków znalazła bezpieczne schronienie w piwniczych podziemiach. Dziecko nie było już same. Drażniące cienie wydały się przyjazne, a wyobraźnia przestała płatać figle. Kilka godzin później, pod wieczór, który w podziemiach zlewał się z dniem w jedno, pojawił się leciwy sąsiad z parteru. Okazało się, że od dawna przeszkadzały mu hałasy dzieciarni. Wypuścił Klarę z piwnicy z zakazem zabaw na klatce schodowej. Nigdy więcej nie odwiedziła piwnicy pełnej cieni. Nigdy więcej nie zaufała panom w podeszłym wieku.

Rozsunięte kotary wpuszczały wąski strumień światła. Pogrążona w swoich myślach oddychała miarowo. Jak co dzień rozsiadła się w fotelu, pisząc, bądź zatapiając się w lekturze w nieco bardzie oswojonym salonie pod Białą Damą. Wyczekiwała Piotra i jego towarzystwa. Tęskniła za poczuciem bezpieczeństwa. Za ich kłótniami. Miłością.
Za obietnicą trwania.

18.11.2015

Farinha

Zostaw Komentarz